Historia, architektura i tajemnice: Pałac Mielżyńskich w Poznaniu — klasycystyczna kwatera ojców hymnu
Wkraczając na poznański Stary Rynek, pośród gwarnych kamienic i rzeźbionego detalu renesansowego ratusza, wzrok przyciąga wyważona, pełna powagi bryła pod numerem 91. Pałac Mielżyńskich nie olśniewa barokowym przepychem, lecz imponuje szlachetnym ładem. Rytmiczne pilastry, wydatny gzyms i monumentalna, wysoka attyka wieńcząca fasadę wprowadziły pod koniec XVIII wieku powiew zupełnie nowej epoki. To tutaj wielkopolski klasycyzm zamanifestował się po raz pierwszy w swojej najczystszej, dojrzałej formie.
Historia tej miejskiej rezydencji zaczęła się w 1772 roku, gdy parcelę nabył hrabia Maksymilian Mielżyński. Kilkadziesiąt lat później, w latach 1795–1798, dawna zabudowa została przekształcona w pałac godny magnackiego rodu. Choć zmienne losy epoki sprawiły, że już około 1800 roku obiekt przystosowano do roli kamienicy lokatorskiej, budynek nigdy nie stracił arystokratycznego sznytu. Ponad rynkowym brukiem wciąż dumnie trwał herb fundatora, podtrzymywany przez dwa czujne, kamienne lwy.
Najbardziej płomienny rozdział w dziejach gmachu napisał burzliwy rok 1806. Na fali napoleońskich triumfów nad Prusami do Poznania wkroczyli twórcy Legionów Polskich. W Pałacu Mielżyńskich swoją kwaterę główną założyli generał Jan Henryk Dąbrowski oraz autor słów narodowego hymnu, Józef Wybicki. To w tych salonach zapadały strategiczne decyzje o zaciągu do polskiego wojska i formowaniu władz Powstania Wielkopolskiego, a gmach stał się na kilka miesięcy prawdziwym politycznym sercem odradzającej się ojczyzny.
Ostatnia wojna obeszła się z rezydencją bezlitośnie – w 1945 roku pałac został zrównany z ziemią przez zaciekłe walki o miasto. Dzięki kunsztowi powojennych konserwatorów zrekonstruowano go w latach 1954–1957, nadając mu drugie życie jako Dom Turysty i siedziba wojewódzkiego zarządu PTTK. Gdy dziś spoglądamy na jego eleganckie mury, przed oczami staje cała złożona opowieść o polskim dążeniu do wolności, zaklęta w szlachetnych proporcjach architektury.
Czy wiesz, że gdy w listopadzie 1806 roku generał Jan Henryk Dąbrowski i Józef Wybicki wjeżdżali do Poznania, wiwatujący tłum odprzągł konie od ich powozu i na własnych barkach przeciągnął go pod Pałac Mielżyńskich? To właśnie z okien tej kamienicy popłynęła do narodu słynna odezwa wzywająca Wielkopolan do zrzucenia pruskiego jarzma.
Elewacja frontowa pałacu wychodzi na zachodnią pierzeję Starego Rynku, dlatego najlepsze, plastyczne światło zastaniesz tu rano i wczesnym przedpołudniem. Aby uniknąć zbiegów perspektywicznych i pięknie wykadrować wieńczącą attykę wraz z rzeźbami lwów, odejdź w stronę płyty rynku i użyj teleobiektywu (ok. 85–135 mm). Po zmroku warto wykorzystać iluminację architektoniczną, która miękko modeluje rytm klasycystycznych pilastrów.