Historia, architektura i tajemnice: Pałac Działyńskich w Poznaniu — salon niepodległości i perła Starego Rynku
Spacerując wzdłuż zachodniej pierzei poznańskiego Starego Rynku, pośród kolorowych kamienic, wzrok mimowolnie zatrzymuje się na monumentalnym, harmonijnym gmachu pod numerem 78. Pałac Działyńskich od pierwszego wejrzenia imponuje arystokratyczną powagą i kunsztem. Wzniesiony w latach 1773–1776 na zlecenie marszałka wielkiego litewskiego Władysława Rocha Gurowskiego, połączył dwie wcześniejsze średniowieczne parcele w jedną wielką rezydencję miejską. Gdy na początku XIX wieku obiekt przeszedł w ręce rodu Działyńskich, jego mury zyskały rangę czegoś znacznie potężniejszego niż tylko szlacheckiego domostwa – stały się duchową twierdzą polskości.
W mrocznych dekadach zaboru pruskiego to właśnie tutaj biło tętno politycznego, intelektualnego i artystycznego życia Wielkopolski. Sercem pałacu była reprezentacyjna, rozciągająca się na całą szerokość frontu Sala Czerwona. To w jej murach podczas zrywów 1830, 1848 i 1863 roku debatowali powstańcy, a czołowi myśliciele epoki – tacy jak Karol Libelt czy August Cieszkowski – wygłaszali publiczne odczyty z filozofii, historii i estetyki. Budynek stał się ostoją pracy organicznej i nieformalną uczelnią, a misję tę przypieczętował hrabia Władysław Zamoyski, włączając go do Fundacji Zakłady Kórnickie i przekazując w darze całemu narodowi polskiemu.
Wojenny dramat 1945 roku nie oszczędził tej świątyni kultury – w trakcie krwawych walk o miasto gmach spłonął doszczętnie, pozostawiając jedynie zgliszcza i okopcone mury obwodowe. Polscy konserwatorzy w latach 1953–1957 dokonali jednak niezwykłego dzieła. Z archiwalną precyzją odtworzono rokokowo-klasycystyczną fasadę oraz Salę Czerwoną, wskrzeszając jej misterną dekorację stiukową, a na zwieńczenie attyki powróciły antyczne panoplia oraz rzeźby legionistów.
Dziś, stojąc naprzeciw korynckich pilastrów pałacu, łatwo ulec wrażeniu, że czas zatrzymał się w miejscu. Rezydencja, będąca obecnie domem dla placówek Polskiej Akademii Nauk oraz Biblioteki Kórnickiej, wciąż emanuje duchem wielkopolskiego uporu i dumy, przypominając każdemu wędrowcowi o cenie i sile kulturowego przetrwania.
Czy wiesz, że wieńcząca szczyt attyki rzeźba pelikana karmiącego pisklęta krwią z własnej piersi była sprytnym fortelem patriotycznym? W heraldyce to powszechny symbol ofiarności i poświęcenia, jednak w epoce zaborów Polacy jednomyślnie i bez trudu odczytywali w ptaku zakamuflowaną sylwetkę Orła Białego, na którego wyeksponowanie pruskie władze nigdy by nie zezwoliły.
Fasada pałacu wychodzi na wschód, dlatego najlepsze, plastyczne światło zastaniesz tu wczesnym rankiem. Stań na płycie Starego Rynku nieco po przekątnej i użyj teleobiektywu (ogniskowa 70–100 mm), by skompresować kadr i bez zniekształceń perspektywicznych wydobyć wspaniałe detale attyki: rzeźby rzymskich legionistów, płaskorzeźby pochodu triumfalnego oraz wieńczącego całość pelikana odcinającego się od błękitu nieba.