Historia, architektura i tajemnice: Zamek w Przedczu — kazimierzowska baszta nad lustrem jeziora
Stojąc dziś na łagodnym wzniesieniu nad brzegiem Jeziora Przedeckiego, trudno oprzeć się wrażeniu niemal sielankowego spokoju. Szum wody, cień parkowych drzew i górująca nad nimi ceglana wieża tworzą krajobraz urokliwego miasteczka z pogranicza Kujaw i Wielkopolski. Jednak to ciche wzgórze kryje w sobie dramatyczne echa wojen, które kształtowały granice średniowiecznego Królestwa Polskiego. Zanim pojawiła się tu palona cegła, drewniano-ziemny gród w Przedczu stał się celem krwawego ataku krzyżackiego komtura Ottona von Lauterberga. Wiosną 1329 roku machiny oblężnicze Zakonu skruszyły wały, grzebiąc dziesiątki obrońców, a Krzyżacy okupowali te ziemie przez ponad dekadę.
Sytuację odmienił dopiero pokój kaliski w 1343 roku. Król Kazimierz Wielki, doskonale rozumiejąc strategiczne znaczenie Przedcza jako tarczy osłaniającej Kujawy, podjął decyzję o budowie murowanej twierdzy. Około 1350 roku na wzgórzu wyrosły potężne mury obwodowe na kamiennym fundamencie, zwieńczone gankiem strzeleckim, oraz masywny bergfried – cylindryczna wieża o średnicy 7,5 metra. Był to ostateczny punkt obrony, niemający funkcji mieszkalnych, za to mieszczący w swoich mrocznych podziemiach głęboki loch więzienny. Wzdłuż kurtyny wzniesiono budynek zwany Kamienicą, w którym tętniło życie załogi i królewskich urzędników.
Przez kolejne wieki warownia zmieniała swoje oblicze. W połowie XVI stulecia starosta Wojciech Koryciński tchnął w nią ducha renesansu, wieńcząc stołp ozdobną attyką i tynkując go tak, że zyskał miano „Białej Wieży”. Choć zamek przetrwał potop szwedzki bez większych zniszczeń wojennych, czas okazał się dla niego bezlitosny. Stopniowo opuszczany przez starostów popadał w ruinę. Prawdziwie niezwykły zwrot akcji nastąpił jednak w latach 1824–1828. Zamiast rozebrać zgliszcza, dawne zamkowe mury i piwnice Kamienicy włączono w strukturę nowo budowanego, neogotyckiego kościoła ewangelickiego z charakterystyczną strzelistą wieżyczką.
Współczesny Przedecz oferuje podróżnikowi jedno z najbardziej zaskakujących zestawień na Szlaku Piastowskim. Dawna świątynia mieści dziś tętniący życiem Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury, a surowy gotyk kazimierzowskiej baszty sąsiaduje z neogotycką fasadą z XIX wieku. Spacerując wokół zachowanych fragmentów murów, można bez pośpiechu dotknąć XIV-wiecznych cegieł, zajrzeć w stronę dawnego lochu i spojrzeć na panoramę jeziora, które niegdyś stanowiło naturalną fosę nie do zdobycia.
Czy wiesz, że po XVI-wiecznej renesansowej przebudowie cylindryczny stołp otynkowano na biało i nazywano „Wieżą Białą”? Stanowił on wyraźny kontrast dla sąsiedniej, czworobocznej bramy wjazdowej, którą z racji odsłoniętego wątku ceglanego powszechnie zwano „Wieżą Czerwoną”.
Najlepsze kadry uzyskasz z poziomu ścieżki parkowej biegnącej tuż nad brzegiem Jeziora Przedeckiego, zwłaszcza późnym popołudniem, gdy zachodzące słońce ciepło oświetla ceglane lico wieży. Użyj obiektywu o ogniskowej 35–50 mm, aby uchwycić w jednym kadrze kontrast między średniowiecznym stołpem a neogotycką bryłą kościoła, polując przy bezwietrznej pogodzie na malownicze odbicie wzgórza w tafli wody.