Historia, architektura i tajemnice: Zamek Grodziec na bazaltowym szczycie wulkanu
Zamek Grodziec widać już z kilkunastu kilometrów. Jego sylwetka, zwieńczona charakterystycznymi krenelażami, wyrasta samotnie ponad falującymi polami Pogórza Kaczawskiego niczym filmowa twierdza z opowieści fantasy. I nie jest to przypadek – wzgórze o wysokości 389 m n.p.m. to w rzeczywistości zastygły komin wulkaniczny sprzed kilkunastu milionów lat.
Pierwszy gród obronny istniał tu już za czasów Bobrzan i księcia Bolesława Wysokiego w XII wieku. W XV i XVI stuleciu książęta legniccy przekształcili go w potężną, murowaną rezydencję z szarego piaskowca i czarnego bazaltu. Choć zamek płonął podczas wojny trzydziestoletniej, już w XIX wieku stał się jednym z pierwszych zabytków w Europie odrestaurowanych specjalnie z myślą o ruchu turystycznym! Na początku XX wieku baron Willibald von Dirksen zlecił wybitnemu architektowi Bodo Ebhardtowi (temu samemu, który odbudował Zamek Czocha) romantyczną rewitalizację warowni.
Dziś Grodziec zachwyca surowością kamiennych sal – Wielkiej Sali Rycerskiej, gotyckich kominków z gorgonami i krętych schodów prowadzących na najwyższy poziom murów, skąd zachód słońca nad Krainą Wygasłych Wulkanów zapiera dech w piersiach.
W XIX wieku Zamek Grodziec był jedną z pierwszych warowni w całej Europie udostępnionych odpłatnie turystom z profesjonalnym przewodnikiem – bilety kupowali tu m.in. wędrowcy zmierzający w Karkonosze ponad 200 lat temu!
Najlepszy kadr z drona lub teleobiektywu uzyskasz z polnej drogi prowadzącej ze wsi Grodziec na zachód (w kierunku Olszanicy) około 40 minut przed zachodem słońca, gdy ciepłe światło oświetla południowo-zachodnią kurtynę murów.