Historia, architektura i tajemnice: Wąwóz Myśliborski — wulkaniczny kanion pradawnych mórz i sekretnej paproci
Wystarczy przekroczyć wąską kładkę nad wartkim potokiem Jawornik, by temperatura zauważalnie spadła, a świat zewnętrzny zniknął za gęstą kurtyną bujnego grądu. Wąwóz Myśliborski, wcięty głęboko we wschodnią część Parku Krajobrazowego Chełmy, sprawia wrażenie prastarej enklawy wyjętej prosto z pradziejów. Wilgotne, rześkie powietrze nasycone jest zapachem mchów i butwiejącego drewna, a strome zbocza zaciskają się wokół ścieżki, tworząc malowniczy, cienisty korytarz, w którym jedynym drogowskazem pozostaje szum górskiej wody.
Choć Pogórze Kaczawskie kojarzy się przede wszystkim ze stożkami trzeciorzędowych bazaltów lądowych, Wąwóz Myśliborski odsłania zupełnie inny rozdział ziemskiej kroniki. Ciemnozielone urwiska skalne, po których spływają leśne strugi, to zieleńce i diabazy należące do metamorfiku kaczawskiego. Najbardziej fascynują jednak relikty starszego paleozoiku – doskonale zachowane lawy poduszkowe. Te obłe, bochenkowate formy zastygły gwałtownie setki milionów lat temu na dnie praoceanu, a miliony lat później alpejskie ruchy górotwórcze i nieustępliwa erozja potoku Jawornik odsłoniły je dla ludzkich oczu.
W kwietniu 1962 roku ten niespełna dziesięciohektarowy fragment doliny wciosowej objęto ochroną rezerwatową. Powód był wyjątkowy: w cieniu skalnych szczelin przetrwało jedyne na Dolnym Śląsku stanowisko języcznika zwyczajnego. W przeciwieństwie do większości rodzimych paproci, języcznik nie ma pierzastych pióropuszy – jego lśniące, całobrzegie liście przypominają długie, sztywne języki, które porastają ocienione, wilgotne ścianki skalne w najcenniejszym, niespełna hektarowym fragmencie ścisłym.
Wędrując żółtym szlakiem w stronę wsi Pomocne, mija się kolejne przystanki leśnej ścieżki dydaktycznej: Polanę Jaskiniowców, Skałę Olbrzyma czy Sowią Skałkę. Miejsce to wymyka się powszechnym wyobrażeniom o sudeckich wędrówkach. Nie ma tu rozległych panoram ani zatłoczonych schronisk, jest za to intymne obcowanie z dziką, pierwotną naturą, w której każdy omszały głaz rezonuje chłodem dawnego oceanu i pamięcią pradawnego ognia.
Czy wiesz, że na dnie potoku Jawornik występuje hildenbrandia rzeczna — niezwykle rzadki, słodkowodny krasnorost? Sprawia on, że zanurzone w nurcie otoczaki wyglądają tak, jakby ktoś oblał je krwistoczerwoną lub rdzawą farbą, co jest niezawodnym dowodem na krystaliczną czystość tutejszej wody.
Wąwóz najlepiej fotografować w pochmurny, mglisty dzień lub wczesnym rankiem — brak ostrych kontrastów słonecznych pozwala wydobyć soczystość zieleni. Użyj filtra polaryzacyjnego, aby wygasić odblaski na mokrych skałach zieleńcowych i liściach języcznika. Obiektyw szerokokątny (16–24 mm) na niskim statywie oraz czas naświetlania rzędu 1–2 sekund pozwolą uzyskać jedwabisty ruch wody potoku Jawornik, prowadzący wzrok w głąb skalnego jaru.