Historia, architektura i tajemnice: Pałac Goldsteinów w Katowicach — neorenesansowy klejnot śląskich baronów drewna
Stojąc u zbiegu ulicy Matejki i zacienionego drzewami placu Wolności, łatwo ulec złudzeniu, że przenieśliśmy się do arystokratycznej dzielnicy Wiednia lub Berlina. Pośród zwartej śródmiejskiej zabudowy Katowic wznosi się Pałac Goldsteinów — dumna, dwukondygnacyjna willa miejska, która od ponad stu pięćdziesięciu lat przypomina o epoce pionierów tutejszego przemysłu. Fasada pyszni się misternym detalem kamieniarskim i sztukatorskim, a wzrok przechodniów nieodmiennie przyciągają wnęki bocznej elewacji. Umieszczono w nich trzy kunsztowne figury kobiece, będące alegoriami Przemysłu, Nauki i Sztuk Pięknych — dumnie dzierżące młot, paletę oraz miniaturowy parowóz, symbol gwałtownej modernizacji.
Rezydencja powstała około 1872 roku dla braci Abrahama i Josefa Goldsteinów, zamożnych kupców, którzy przybyli na Górny Śląsk z Królestwa Polskiego. Zbudowali tu prężne drzewne imperium, a ogromny tartak parowy ulokowali bezpośrednio na tyłach pałacu. Budynek miał olśniewać i manifestować ich sukces finansowy. Wewnątrz rozplanowano amfiladę reprezentacyjnych salonów, a na klatce schodowej położono marmurowe posadzki. Największe wrażenie do dziś robi dawna sala balowa na piętrze, gdzie kasetonowy sufit wyłożono kosztownym, misternie tłoczonym i złoconym kurdybanem — hiszpańską koźlą skórą, na którą pozwolić sobie mogli wyłącznie najbogatsi magnaci tamtych czasów.
Fortuna okazała się jednak kapryśna. W 1892 roku potężny pożar strawił przyfabryczny tartak, a dotknięci ogromnymi stratami bracia sprzedali posiadłość spółce spadkobierców Georga von Giesche i przenieśli interesy do Wrocławia. W kolejnych dekadach gmach zmieniał właścicieli i przeznaczenie w rytm burzliwej historii Śląska. Mieściła się tu Izba Przemysłowo-Handlowa, po wojnie Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej i kino, a w latach 70. XX wieku w podziemiach eksplodowała kontrkultura. To w piwnicznym klubie „Puls” i na scenie teatru „12a” katowicka młodzież chłonęła jazz i rocka, dając początek pierwszej edycji festiwalu Rawa Blues.
Dziś gruntownie odrestaurowany pałac powrócił do dawnej świetności, pełniąc rolę miejskiego Pałacu Ślubów. Przechadzając się po placu Wolności, warto zatrzymać się przed jego kutą bramą i spojrzeć w górę na bogate naczółki okienne oraz figury muz. Choć zapach świeżo piłowanego drewna i dźwięk parowych pił dawno już ucichły, chłodny marmur i rzeźbiarski kunszt pałacu wciąż snują fascynującą opowieść o złotym wieku katowickiej secesji i przemysłowej odwagi.
Czy wiesz, że w 1981 roku to właśnie w wilgotnych piwnicach tego pałacu, w studenckim klubie „Puls”, Ireneusz Dudek zorganizował I Ogólnopolski Festiwal Muzyki Bluesowej — dzisiejszą Rawę Blues, czyli największy zadaszony festiwal bluesowy na świecie?
Najlepsze ujęcie całej bryły uzyskasz rano z alejek placu Wolności, gdy wschodzące słońce oświetla frontową elewację przez korony drzew. Aby uchwycić rzeźby muz z miniaturową lokomotywą na elewacji od strony ul. Matejki, użyj teleobiektywu (ok. 85–135 mm), fotografując pod lekkim kątem od dołu późnym popołudniem.