Historia, architektura i tajemnice: Górnośląski Park Etnograficzny w Chorzowie — oaza drewnianej tradycji w sercu metropolii
Wystarczy przekroczyć bramę Parku Śląskiego, by gwar otaczającej aglomeracji momentalnie ustąpił miejsca szumowi starych drzew, skrzypieniu drewnianych gontów i aromatowi polnych ziół. Górnośląski Park Etnograficzny rozciąga się na 33 hektarach łagodnie pofałdowanego terenu, wznoszącego się niemal 300 m n.p.m. Zamiast widoku hut i dymiących kominów, przed oczami wędrowca wyrasta sielska panorama dawnej wsi, tworzona przez blisko osiemdziesiąt zabytkowych obiektów małej i dużej architektury drewnianej.
Geneza tego niezwykłego azylu sięga 1928 roku, gdy z inicjatywy wybitnego historyka sztuki dra Tadeusza Dobrowolskiego narodziła się idea ratowania ginącego drewnianego budownictwa Górnego Śląska. Pierwszym nabytkiem stał się w 1930 roku spichlerz dworski z Gołkowic, wzniesiony pod koniec XVII wieku. Choć wojenny zamęt przerwał realizację projektu, idea przetrwała. W latach 60. XX wieku podjęto szeroko zakrojone prace rekultywacyjne na zdewastowanych terenach dawnej wsi Chorzów. W 1974 roku instytucja zyskała samodzielność, a zaledwie rok później pierwsi goście mogli już spacerować pośród zrekonstruowanych zagród.
Ten sielankowy pejzaż kryje w sobie zaskakującą, przemysłową przeszłość. Nim na polach stanęły zabytkowe chałupy, wiatraki i kuźnie, w XIX wieku w południowej części dzisiejszego muzeum fedrował szyb Juliusza Ligonia, wchodzący w skład Kopalni Węgla Kamiennego „Król”. Ziemia, z której niegdyś wydobywano czarne złoto, z czasem zmieniła się w barwną mozaikę tradycji. Sektory ekspozycyjne harmonijnie łączą architekturę wschodniego Górnego Śląska z dziedzictwem Zagłębia Dąbrowskiego, przypominając o kulturowej różnorodności tego pogranicza.
Wizyta w chorzowskim skansenie to przede wszystkim wielozmysłowe doświadczenie. Pomiędzy płotami z żerdzi przechadzają się zwierzęta gospodarskie, w chłodnych sieniach chat unosi się zapach sosnowego drewna, a w piecach kaflowych kryje się pamięć o dawnych gospodarzach. Spacer polnymi miedzami wśród kwitnących malw pozwala zupełnie zapomnieć, że tuż za ścianą lasu tętni życiem nowoczesna aglomeracja.
Czy wiesz, że pod sielskimi zagrodami i kwitnącymi sadami kryje się górnicza przeszłość? W XIX wieku w południowej części dzisiejszego skansenu działał szyb wydobywczy Juliusza Ligonia, stanowiący część słynnej Kopalni Węgla Kamiennego „Król”.
Najlepsze warunki oświetleniowe panują tu podczas złotej godziny tuż przed zachodem słońca, gdy ciepłe promienie podkreślają fakturę surowych bali i rzeźbionych gontów. Szerokokątny obiektyw (24–35 mm) pozwoli ująć całe zagrody w naturalnym, zielonym otoczeniu, natomiast jasny obiektyw 50 mm świetnie wydobędzie detale tradycyjnych zaciosów ciesielskich oraz sielskie ogródki kwiatowe z miękko rozmytym tłem.