Historia, architektura i tajemnice: Pałac Baildonów w Pogrzebieniu — włoska willa nad doliną Odry
Wznoszący się na wysokim płaskowyżu w Pogrzebieniu pałac z daleka przypomina słoneczną willę z północnych Włoch. To jedno z najbardziej fascynujących, a zarazem pełnych kontrastów miejsc historycznych na pograniczu ziemi raciborskiej i Górnego Śląska.
W pierwszej połowie XIX wieku tutejszy majątek należał do rodu von Larisch. To tutaj zrodziła się jedna z najsłynniejszych romantycznych miłości Śląska — w progach dworu bywał wybitny poeta epoki romantyzmu Joseph von Eichendorff, który zakochał się bez pamięci w córce gospodarzy, Luizie von Larisch. Ich ślub w 1815 roku na zawsze zapisał Pogrzebień w historii europejskiej poezji.
Prawdziwy rozkwit architektoniczny nastąpił jednak w 1882 roku, kiedy posiadłość kupił Arthur von Baildon — syn Johna Baildona, legendarnego szkockiego inżyniera i twórcy śląskiego przemysłu hutniczego (od którego imienia nazwano katowicką Hutę Baildon). Arthur podarował majątek swojemu synowi Alexandrowi i w latach 1885–1886 zlecił jego przebudowę. Na fundamentach dawnego dworu powstała luksusowa rezydencja neorenesansowa: dobudowano piętro, wieżę widokową oraz reprezentacyjne marmurowe schody.
Wiek XX przyniósł pałacowi dramatyczne koleje losu. W latach II wojny światowej niemieccy okupanci utworzyli tu tragiczny obóz Polenlager 82, a później obóz dla dzieci (Kinderlager). Po wojnie, w 1946 roku, pałac objęły Siostry Salezjanki, które otworzyły w nim dom dziecka i szkołę, niosąc pomoc powojennym sierotom. Przez lata żyła tu i zmarła czcigodna matka Laura Meozzi — włoska zakonnica, której proces beatyfikacyjny trwa w Watykanie.
Majątek należał do rodziny Baildonów — potomków legendarnego Johna Baildona ze Szkocji, który zrewolucjonizował przemysł hutniczy na Górnym Śląsku. Wcześniej bywał tu poeta Joseph von Eichendorff, który poślubił tutejszą dziedziczkę Luizę von Larisch.
Najbardziej fotogeniczne ujęcia pałacu uzyskasz od strony południowo-zachodniej fasady ogrodowej, gdzie arkadowy taras i włoska wieża belwederowa prezentują się w pełnej krasie. Przed zachodem słońca warto podejść na pobliski grzbiet Pogrzebienia (w stronę wieży widokowej), by uchwycić złotą panoramę doliny Odry i meandry rzeki.