Historia, architektura i tajemnice: Kapucyn w Jerzmanowicach — wapienny mnich jurajskiej wierzchowiny
Wjeżdżając na wierzchowinę Wyżyny Olkuskiej w rejonie Jerzmanowic, krajobraz niespodziewanie traci swój monotonny, rolniczy rytm. Pomiędzy łanami zbóż a zielonymi miedzami z ziemi wyrastają białe, poszarpane baszty skalne. Wśród nich wzrok natychmiast przyciąga Kapucyn — potężny ostaniec wierzchowinowy wznoszący się na wysokość 485 m n.p.m. Z daleka jego zwieńczona blokami sylwetka przypomina postać zakonnika w spiczastym kapturze, choć okoliczni mieszkańcy od pokoleń wolą nazywać go po prostu Ostrym Kamieniem.
Geologiczna historia tej formacji liczy ponad 150 milionów lat i sięga późnej jury, gdy na tych terenach rozpościerało się ciepłe, tętniące życiem morze. To w jego głębinach narodziły się twarde wapienie biohermowe, które w późniejszych epokach stawiły opór bezlitosnej erozji. Podczas gdy miększe skały uległy wypłukaniu, Kapucyn przetrwał jako północne zakończenie skalnego grzebienia zwanego Małym Murem. Unikalna forma z charakterystycznym okapem sprawiła, że już w 1970 roku obiekt objęto ochroną jako pomnik przyrody w granicach Parku Krajobrazowego Dolinki Krakowskie.
Przez dziesięciolecia jurajskie wierzchowiny były kuźnią talentów polskiego alpinizmu, a sam Kapucyn stał się jedną z ulubionych aren krakowskiego środowiska wspinaczkowego. Wytyczono na nim 18 dróg o długości do 16 metrów, które prowadzą przez pionowe płyty i przewieszenia. Dzisiejsi wspinacze, wyposażeni w nowoczesny sprzęt, mierzą się tu z technicznymi drogami o trudnościach sięgających VI.3+, czując pod palcami szorstki, nagrzany słońcem wapień i ciesząc się przewiewem, jaki gwarantuje otwarta wierzchowina.
Spotkanie z Kapucynem zachwyca także tych, którzy nie planują mierzyć się z pionową ścianą. U stóp ostańca rozciąga się naturalny, trawiasty plac, będący wymarzonym miejscem na odpoczynek po wędrówce. Gdy stanie się w cieniu potężnego filaru i spojrzy w stronę pobliskiego Grodziska, łatwo zrozumieć magnetyzm tego miejsca — panuje tu rzadko spotykany spokój, a horyzont zdominowany jest wyłącznie przez zieleń pól i surową biel jurajskich skał.
Czy wiesz, że nazewnictwo jerzmanowickich ostańców potrafi przyprawić o zawrót głowy? Miejscowi gospodarze od zawsze nazywali tę skałę Ostrym Kamieniem. Kiedy jednak taternicy nadali jej miano Kapucyna, nazwę „Ostry Kamień” przypisano innemu, mniejszemu ostańcowi leżącemu kilkaset metrów dalej na północ.
Najlepsze światło złapiesz późnym popołudniem, gdy zachodzące słońce ciepłym blaskiem oświetla zachodnie i południowo-zachodnie ściany Kapucyna. Odsuń się 50-70 metrów w stronę miedzy i użyj obiektywu o ogniskowej 50 lub 85 mm — pozwoli to skompresować kadr i pięknie połączyć surowość białej turni ze strukturą falujących na wietrze zbóż.